Na początku dodam, że moja cera jest dość wymagająca. Mieszana z przesuszonymi policzkami i bardzo tłustą strefą T. Jednak niestety to też wszystko zależy od dnia, bo się to drastycznie zmienia raz wygląda uroczo cały dzień, nie świecę się poliki nie mają suchych skórek i ogólnie cud malina. A następnego dnia policzki mam ściągnięte, a strefa T szaleje i produkuje nieznośne ilości sebum. Jak tu żyć?!
Kremu szukałam takiego, co się dobrze wchłania, a przy tym czuć to nawilżenie na buzi. Nie znoszę czuć dodatkowej warstwy na twarzy, czuję się wtedy jakbym była brudna. Z niektórymi kremami miałam nawet tak, że po jakimś czasie od posmarowania pojawiały mi się krople wody(?) na nosie. Ja nie wiem o co chodzi.
Będąc zadowolona z żelu do twarzy Iwostin stwierdziłam, że do kompletu dokupię ten krem. I całe szczęście, że to zrobiłam! Krem ładnie się wchłania, nie zostawia filmu, nie pachnie jakoś szczególnie i dobrze współgra z moim podkładem w kompakcie z MACa. Czego chcieć więcej?
Jest oczywiście jedno małe ale. Gdy moja cera jest w wyjątkowo kiepskim stanie, to niestety krem przyspiesza przetłuszczanie. Ale w sumie nie wiem czy to wina kremu, czy mojej cery. Pewnie trochę jedno, trochę drugie. Ale muszę się z tym pogodzić. :)
Obietnice i skład:
Konsystencja:
Ogólnie uważam, że krem jest wart wypróbowania. Sprawdzi się na pewno w przypadku cer problematycznych czy przesuszonych preparatami od dermatologów. Tu z obietnicą producenta się zgadzam. :)
Dostępny w aptece, cena ok. 30zł
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz