czwartek, 29 maja 2014

Dziś śmierdzi cały dom!

Zmywacz do paznokci tajemniczej marki MISSY, podobno tropikalny, podobno wybielający.
Ja wiem, ja rozumiem, że zmywacz do paznokci nie pachnie ładnie. Kupując go zdawałam sobie sprawę, że "tropikalnie" to on pachnieć nie będzie. Jednak to, co się stało po otwarciu buteleczki zabiło mnie. Dosłownie. Nie pachnie on zwyczajnym zmywaczem. Zwykły zapach zmywacza znoszę bez gadania. W nim można wyczuć oprócz standardowego zapachu zmywaczowego, nutę octu z czymś jeszcze. KOSZMAR! Dodatkowo buteleczka tego specyfiku jest zła. Zła w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ja nie wiem czy nakrętka jest źle dopasowana, czy to sama zawartość jest jakaś dziwna, ale jeśli tylko zdarzy się, że zmywacz pobędzie trochę w pozycji leżącej, zawartość wylewa się. Dokładnie, NAKRĘTKA PRZECIEKA! Dotkliwie się o tym przekonałam podczas podróży samochodem. Miałam zmywacz w torebce (całe szczęście płóciennej) i po jakimś czasie ja oraz moi współpasażerowie zostali zabici smrodem tego ustrojstwa. Trzeba było pootwierać wszystkie okna, żeby draństwo wyparowało.
Tylna etykietka i obietnice producenta:

Żeby nie było, że narzekam na wszystko, dodam jeden pozytyw. Zmywacz ten dobrze radzi sobie z lakierem. Co prawda nie używam lakierów brokatowych, ze zwykłymi, kremowymi radzi sobie dobrze. Jednak co z tego, jak ciężko go używać?
Zostało mi jeszcze trochę tego cudnego specyfiku. Prawdopodobnie wyląduje w śmieciach, a ja wrócę do zielonej Isany.

Zielona Wstążka