piątek, 31 stycznia 2014

Essence Nail Art Peel Off Base Coat

Albo się ją lubi, albo nienawidzi. Biała baza z Essence przypominająca klej do drewna (ona nawet pachnie tak samo!) ułatwiająca mani. Ale czy na pewno?


Jak dla mnie pomysł był genialny. Nie trzeba się mazać zmywaczem, tylko delikatnie ściągamy lakier z paznokci. Ze względu na to, że używam ciemnych lakierów, zmywanie ich nie jest super komfortowe i marzą się i całe palce mam upaćkane. Pomyślałam więc, że to produkt idealnie dla mnie (albo dla osób, które używają brokatowych, glitterowych, holograficznych lakierów, generalnie lakierów z jakimiś drobinkami).
Niestety u mnie się on nie sprawdził. Podstawowy zarzut jaki mam, to zastraszające obniżanie trwałości lakieru. Moje paznokcie i tak średnio współpracują z lakierami, ale ok. 2-3 dni wyglądają dobrze. Jednak NIECAŁY JEDEN dzień to trochę przesada.
Wiem, że pilofa trzeba nałożyć, poczekać aż się zrobi przeźroczysty, potem nałożyć lakier, potem jakiś top i nie moczyć rąk przez ok. 3h. Zastosowałam się do wszystkiego, a i tak się porobiły przetarcia. Wyglądało to tak, jakby lakier nie wysechł do końca. Jakby był plastyczny.
Próbowałam go połączyć z różnymi lakierami. Essence, Wibo, Inglot... no z różnymi. Efekt był taki sam.
Teraz używam go do obmalowywania paznokcia dookoła przed aplikacją lakieru. :) Potem wszystko co wyszło poza paznokieć łatwo usunąć. Do tego się sprawdza doskonale! :)

Wiem, że jest ogrom zwolenniczek tego base coata i zazdroszczę im.
Ale paznokcie trzeba kochać takie jakie są. :)

Zielona Wstążka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz